Umowy kredytów pseudo-walutowych wprowadzone do obrotu przez polskie banki, mają zawsze konstrukcję indeksowaną, denominowaną, ewentualnie mieszaną indeksowano-denominowaną.

Podstawy procesów przeciwko bankom w sporach wynikłych z poszczególnych konstrukcji umów kredytów mają nieco odmienne podstawy teoretyczne, jednak prowadzą zazwyczaj do dwóch możliwych rozstrzygnięć:

- stwierdzenie złotowego charakteru umowy kredytu, przy zachowaniu oprocentowania na podstawie LIBOR + marża (tzw. odfrankowane),

- stwierdzenie nieważności umowy kredytu ex tunc, rzadziej stwierdzenie, że umowa wygasła niewykonana.

Oba rozstrzygnięcia zapadały w realiach sporów wynikłych zarówno na gruncie umów kredytów indeksowanych,  jak i denominowanych, z tym jednak, że stwierdzenie złotowego charakteru umowy było do niedawna znacznie częstsze w przypadku kredytów indeksowanych niż stwierdzenie ich nieważności. W przypadku kredytów denominowanych zdecydowanie najwięcej sądów orzeka o ich nieważności ex tunc.

W przypadku odfrankowienia umowy kredytu, czyli  stwierdzenia jej złotowego charakteru uznaje się,  że umowa jest ważna, ale winno się ją traktować jako kredyt w złotych polskich, oprocentowany jednak na podstawie LIBO + marża. W efekcie sąd zobowiązać powinien bank do zwrotu nadpłaconych przez kredytobiorcę rat, w kwocie odpowiadającej sumie różnic pomiędzy ratami przez konsumenta zapłaconymi a tymi  jakie powinien zapłacić, jeżeli uznać, że do indeksacji do CHF nigdy nie doszło. Kolejną korzyścią z takiego rozstrzygnięcia jest również konieczność przeliczenia salda kredytu przez bank i wyrażenia go w złotych polskich, w wysokości zasadniczo niższej niż obecnie.

Ekonomicznym skutkiem stwierdzenia złotowego charakteru umowy kredytu jest więc uznanie, że konsument zaciągnął kredyt w złotych polskich i nigdy nie doszło do przeliczenia salda na walutę obcą.  Kredyt jest więc zwykłym kredytem złotowym, ale oprocentowanym jak kredyt walutowy.

Korzyści ekonomiczne z takiego rozstrzygnięcia muszą być każdorazowo precyzyjnie wyliczane w oparciu o parametry kredytu, jednak zazwyczaj kwota roszczeń kredytobiorcy do banku oscyluje w granicach 20 % – 40 % sumy zapłaconych rat, a redukcja salda prowadzi często do jego obniżenia o 30% - 50%.

W przypadku natomiast stwierdzenia nieważności umowy kredytu ex tunc, wszystkie świadczenia kredytobiorcy (zapłacone raty, opłaty, prowizje, składki ubezpieczeniowe) są świadczeniami nienależnymi, podobnie jak wypłacone przez bank transze kredytu. Skoro bowiem nie było wiążącej umowy kredytowej, ani konsument, ani bank nie dysponowały żadną podstawą prawną, by jakiekolwiek świadczenia wzajemne spełniać. W takim wypadku sąd powinien zasądzić zwrot sumy zapłaconych przez kredytobiorcę rat i innych płatności od banku. W takim wypadku bank ma też wierzytelność o zwrot wypłaconych transz, skoro jednak bank wypłacał je w złotych polskich, to domagać się może jedynie zwrotu kwot wyrażonych w złotych polskich, w nominalnej wysokości w jakiej wypłacił je bank. Pomijając - budzące obecnie wątpliwości - kwestie ewentualnego przedawnienia roszczeń banku i przyjmując, że skutkiem stwierdzenia nieważności umowy winno być rozliczenie się stron obejmujące zwrot wzajemnie spełnionych świadczeń nienależnych, bank powinien zwrócić kredytobiorcy każdą złotówkę i każdego franka (o ile raty spłacał też we frankach), które od kredytobiorcy dostał, a kredytobiorca zwrócić powinien transze kredytu, które otrzymał od banku.

Skutek ekonomiczny stwierdzenia nieważności umowy odpowiadałby więc sytuacji, w której konsument otrzymałby od banku bezpłatną pożyczkę w złotych polskich, w kwocie wypłaconych transz, nieoprocentowaną, bez żadnych opłat, prowizji czy składek ubezpieczeniowych.

Nasza Kancelaria stosuje od samego początku (a więc od 2014 r.) argumentację obejmującą obie koncepcje, pozostawiając w gestii sądu decyzje dotyczącą wyboru tej, która w jego opinii jest właściwa.